Aktualności

top
bg-image bg-image

Wywiad z p. Wojciechem Woźnym, Dyrektorem Placówki Opiekuńczo - Wychowawczej w Chełmnie

Wywiad z p. Wojciechem Woźnym, Dyrektorem Placówki Opiekuńczo - Wychowawczej w Chełmnie bg-image

Dla naszej młodzieży to najlepsze z możliwych przygotowanie do startu w dorosłość. Specjaliści koncentrują się na tych aspektach, które pomagają znaleźć i utrzymać satysfakcjonującą pracę, budować i wzmacniać dobre relacje z innymi ludźmi, po prostu – ułożyć sobie życie - mówi Wojciech Woźny, który od 18 lat jest Dyrektorem Placówki Opiekuńczo - Wychowawczej w Chełmnie. Podopieczni i wychowawcy ośrodka od pół roku uczestniczą w programie „Recepta na sukces”, przygotowanym i realizowanym przez Fundację Erbud Wspólne Wyzwania im. Eryka Grzeszczaka.

Epidemia nieco pokrzyżowała nam plany, ale wiele już udało się w ramach projektu wspólnie zrobić. Jakie elementy projektu mają w Pana ocenie największą wartość – dla podopiecznych i kadry ośrodka?

Wojciech Woźny: Najlepszym barometrem jakości programu są reakcje naszych podopiecznych. Młodzież nie uznaje, mówiąc ich językiem, ściemy. Zaufają i otworzą się tylko przed takim specjalistą, który ma wiedzę, autorytet; autentycznie chce ich słuchać i pomagać.

I nie mam wątpliwości, że w tym projekcie mamy szczęście pracować z najlepszymi z najlepszych. Nasze dzieciaki świetnie współpracują, czekają na zajęcia z projektu, stopniowo otwierają się przed specjalistami. Oczywiście rozrabiają podczas zajęć – wieku nie da się oszukać - ale potem bardzo pozytywnie się o nich wypowiadają i czekają na kolejne spotkania.

W zajęciach uczestniczą także wychowawcy…

To nieoceniona wartość tego projektu. Kadra w ośrodkach takich, jak nasze, to szczególna grupa zawodowa: zmagająca się na co dzień z bardzo trudnymi wyzwaniami, a jednocześnie wyjątkowo empatyczna, oddana bez reszty dzieciom. Takie połączenie to prosta droga do szybkiego wypalenia zawodowego. Dlatego tak duże znaczenie mają dla nas szkolenia poświęcone sposobom radzenia sobie z permanentnym stresem, emocjami czy efektywną komunikacją z podopiecznymi.

Jak przebiega typowy dzień z „Receptą na sukces” w ośrodku?

Każdy jest nietypowy. Stały jest tylko finał spotkań, które odbywają się co trzy tygodnie. To wieńcząca dzień szkoleń, wyczekana przez naszą młodzież – pizza 

A już poważnie: szalenie podoba nam się we współpracy z Fundacją Erbud to, że osoby zaangażowane w program po stronie Fundacji nigdy nie przychodzą do nas z „gotowcem”. Reagują empatycznie i elastycznie, dopasowując przebieg szkoleń czy indywidualnych sesji z naszymi podopiecznymi do specyficznych potrzeb każdego uczestnika.

Coś Pana zaskoczyło w projekcie?

Niby każdy z nas wie, jak istotne jest świeże spojrzenie kogoś z boku. Jednak dopiero wtedy, gdy pojawi się dobry, zaangażowany specjalista z zewnątrz i podpowie co można byłoby ulepszyć, widzimy nowe możliwości, perspektywy i rozwiązania. Nasz wspólny projekt z Fundacją Erbud tylko potwierdza siłę i znaczenie tego zewnętrznego głosu.

Mamy wiele takich zaskoczeń, otwierają nam się oczy. Odsłaniają się rzeczy dobre, jak np. ukryte talenty czy predyspozycje naszych podopiecznych, ale też i te gorzkie – gdy zewnętrzni specjaliści docierają do głęboko skrywanych problemów czy doświadczeń z przeszłości, których my nie byliśmy w stanie dostrzec.

W projekcie bierze udział 15 najstarszych naszych wychowanków placówki. Jak Pan sądzi, co z niego wyniosą?

Projekt to dla naszej młodzieży najlepsze z możliwych przygotowanie do dorosłości. Specjaliści potrafią znaleźć klucz do naszych podopiecznych, uczą, jak wzmacniać wytrwałość, budować odpowiednią motywację, pomagają określić swoje cele i priorytety życiowe.

Oczywistości? Tylko z pozoru. Choć bardzo się staramy, nasi podopieczni nie mają równego startu w dorosłość, nie mają takich możliwości, jak ich rówieśnicy, by trenować na co dzień kompetencje społeczne. Dla nich możliwość zapłacenia „żywą” gotówką za wspólne lody to już święto i wyróżnienie…

Obserwując przebieg projektu, ale też bazując na historiach wychowanków ośrodka – jakie trzy „leki” powinny znaleźć się na tytułowej „recepcie na sukces”? Czego młodym ludziom z placówek, takich jak Państwa, najbardziej potrzeba?

Wzmacnianie motywacji, wytrwałości i świadomości, że jestem kimś. Nie dzieciakiem z placówki, ale Kasią, Tomkiem – i sobie w życiu poradzę. I ten projekt znakomicie tę rolę wypełnia.

Czy są jakieś wskazówki, które miałby Pan dla nas i innych fundacji, które chcą pomagać młodzieży w starcie w dorosłość?

Najważniejsze jest to, aby się wzajemnie słuchać. Nie myśleć schematami, nie narzucać rozwiązań, które obiektywnie są świetne, ale mogą nie pasować do specyficznych potrzeb uczestników. I nasza współpraca z Fundacją Erbud jest tu modelowym przykładem. Jesteśmy dla siebie autentycznymi partnerami, którym na co dzień na sobie zależy. Nie łączą nas tylko spotkania co trzy tygodnie, ale dziesiątki telefonów, gdy zwyczajnie dzwonimy z prośbą o radę albo pomoc.

Jesteśmy pełni podziwu dla sprawczości i decyzyjności Fundacji Erbud – wystarczy tylko sygnał, że mamy problem, a Fundacja, niczym McGyver, wydobywa to dla nas spod ziemi. Tylko zdążyliśmy powiedzieć, że naszym maluchom przydałaby się piaskownica – i po 2 dniach już mogły się w niej bawić. Także teraz, w trudnym czasie epidemii, Erbud wspiera nas, dostarczając nam środki ochrony osobistej. Zachęcam, by Fundacja Erbud napisała kiedyś podręcznik mądrego pomagania - jej pracownicy są w tymi prawdziwymi ekspertami!

Przeczytaj
również


Szczególnie teraz, w czasach trwającej epidemii troszczymy się nie tylko o swoich Podopiecznych, ale również o placówki medyczne. Tym razem pomogliśmy Szpitalowi Zakaźnemu w Grudziądzu, ...

Czytaj dalej

Pomagamy i dziękujemy za pomoc i zaangażowanie😊 Wszyscy zmagamy się z pandemią koronawirusa. Ten trudny czas jest także dużym wyzwaniem dla domów dziecka. Na ...

Czytaj dalej